klnrq6z7at6d1vi7b29iythllr71p5 klnrq6z7at6d1vi7b29iythllr71p5

USA - "Bakcyle".

Propozycja zimowa

RAMOWY PROGRAM:

Dzień 1 /  Kraków – San Fransisco, CA

Zbiórka na lotnisku Okęcie / Kraków-Balice, pakujemy walizki i na zachód. Na miejscu czeka już na nas Maciej, pełen wigoru i sił do pracy, z którym udajemy się do motelu. Prysznic, kolacja i dla tych, którzy jeszcze nie opadli z sił, nocny przejazd ulicami „Miasta Miłości”.

Dzień 2 /  Zamknij oczy i wyobraź sobie miasto idealne – San Francisco, CA

Można by tu spędzić lata, a i tak nie wszystko ogarnąć. Skupiamy się więc na „mustsee”,  na tym, co zobaczyć musi każdy, kto tu przyjeżdża. Pierwsza atrakcja to Cable Car-symbol miasta, tramwaj linowy, którym to mkniemy falowanymi uliczkami ku Fisherman’s Wharf, jednej z największych atrakcji turystycznych SF. Pier 39, lwy morskie. Następnie, obowiązkowo zupa z mięczaków (clamchowder), po czym  ulubiony punkt programu naszej wyprawy - wypożyczenie wcześniej zarezerwowanych rowerów i wyruszenie na podbój Golden Gate. Trasa liczy około 8 mil (12 km) i wiedzie przez most Golden Gate do miasteczka Sausalito, skąd barką wracamy do San Francisco, a po drodze z najbliższej odległości podziwiamy słynne więzienie Alcatraz. W mieście czekają na nas jeszcze takie atrakcje jak: Telegraph Hill – bijące serce San Francisco, Russian Hill, Chinatown, FiDi – dzielnica finansowa, w której wszystko kręci się wokół wielkich pieniędzy i karier, z najwyższym, 48-piętrowym Transamerica Pyramid, Union Square – mekka zakupoholików, wreszcie Ocean Beach, gdzie będziemy próbować złapać ostatnie promienie zachodzącego słońca. Zwieńczeniem dnia jest wizyta na Twin Peaks Summit, miejscu rozkoszy nocnych fotografów, z którego rozpościera się bajeczna panorama San Francisco. Powoli trzeba zacząć myśleć o świeżym puchu i górach Sierra Nevada.

Dzien 3 /  Dzień 3. San Francisco, CA– Sacramento, CA – Lake Tahoe, CA                                    

Budzi nas chłodny, zamglony dzień rodem z filmów Alfreda Hitchcocka. Po śniadaniu w iście  Amerykańskim stylu udajemy się do parku Golden Gate, gdzie powstają najlepsze fotograficzne kadry zamglonego mostu „złotych wrót”. W planie jeszcze przejazd rozsławioną krętą Lombard Street i powoli żegnamy się z jednym z najbardziej tolerancyjnych miast na świecie, udając się na wschód do stolicy Kalifornii – Sacramento. Miasto leży u zbiegu rzek Sacramento i American River, w północnej części Doliny Kalifornijskiej. Tu przed nami takie atrakcje jak stanowy Kapitol z 1874r., Stare Miasto, gdzie poczuć się można jak podczas złotej kalifornijskiej gorączki złota - karawany, dyliżanse, przystanek na drodze Pierwszej Kolei Transkontynentalnej. Nieśmiało spoglądając na zegarek i prognozę pogody z nadzieją, że nie zbliża się sztorm udajemy się malowniczą drogą Hwy 50 do Lake Tahoe. Dwie godziny drogi 130 km i do pokonania różnica 1900 m. Na powitanie w naszych skromnych progach czeka na Was ciepły obiad, grzane wino, żarzący się kominek i przytulny kąt dla każdego. Czapka, rękawiczki, szalik i dosłownie na chwilkę idziemy złapać świeży górski mroźny oddech przed snem.

Dzień 4 /  Dzień 4-8. Lake Tahoe, CA

Po trudach podróży niewątpliwie czas na odpoczynek, ciszę, przyrodę i magię Lake Tahoe. Mamy tu do dyspozycji cały dom z pełnym wyposażeniem, a w pobliżu kilka supermarketów, knajpki, restauracje i kasyna. Dla ludzi lubiących aktywnie spędzać czas możliwości są tu nieograniczone. Każdy następny dzień jest planowany wspólnie tak, aby każdy z Was mógł zaspokoić potrzeby swojego „ego” . Znając każdy zakamarek, chcemy przedstawić Wam nasze propozycje tak, aby pobyt w Lake Tahoe stał się pretekstem do rychłego powrotu. Musimy pamiętać, że jest styczeń i wachlarz atrakcji jest troszkę ograniczony, lecz wielość propozycji, które dla Was mamy, na pewno zadowolić może każdego.

Ski / Snowboard

Tatry, Beskidy, Alpy, Pireneje - każde z tych miejsc urzeka swoim krajobrazem, lecz uwierzcie - Lake Tahoe to coś zupełnie innego, oderwanego od rzeczywistości. Bajkowe widoki, świetnie przygotowane trasy, łagodna Kalifornijska temperatura, czyste jak łza powietrze i z reguły słońce, to wszystko nadaje niepowtarzalnej magii temu miejscu; przekonacie się sami.

Heavenly Ski Resort położony jest w odległości 3 km od naszej chatki, oto kilka faktów:

  • widok z ośrodka rozpościera się zarówno na Kalifornię jak i na Nevadę,

  • wysokość u podnóża ośrodka to Kalifornia – 1993m n.p.m.,  Nevada- 2195m n.p.m.

  • najwyższy punkt 3063m n.p.m.

  • sztuczne naśnieżnie obejmuje 73% tras

  • przeciętne sezonowe opady śniegu w górach to 9.1 m

  • trasy łącznie zajmują powierzchnię ok. 20 km

Heavenly Ski Resort to również gastronomia i relax w słoneczku przy ”koksiakach”i DJ.

“When you come to Heavenly, you better plan to go “all-in” … because Heavenly is for those who are up for first chair and are still going strong after last call. At Heavenly, you play hard and sleep when you get home “

Cennik karnetów i wypożyczenia sprzętu poniżej.

Snowmobile

Dwugodzinny, zapierający dech w piersiach ”trip” ośnieżonymi trasami gór Sierra Nevada, zachód słońca na wysokości 2750m n.p.m. Biały puch, grzane wino i urzekający widok na jezioro Tahoe –     Ah dużo by można pisać… To po prostu trzeba przeżyć.

Snowshoeing

Dla tych, którzy pobyt w Lake Tahoe traktują lightowo, świetnym pomysłem są rakiety do chodzenia po śniegu a tras i możliwości jest tu co niemiara. Ten rodzaj trekkingu, z gorącą herbatką w plecaku jest czymś wyjątkowym, jest natchnieniem na lepsze jutro, wizjonerską wędrówką w głąb samego siebie.

Mustsee In Lake Tahoe

Zabieramy Was w miejsca, do których docierają tylko nieliczni turyści, a których nie zobaczyć  w Tahoe to grzech. Oczywiście warunki pogodowe będą grały pierwsze skrzypce, lecz postaramy się  zobaczyć: Angora Lake(Snowshoeing), Fallen Leaf Lake(Snowshoeing), Emerald Bay, Horsetail Waterfal, Squaw Valley(wioska Olimpijska),Truckee River.

 

Reno „The Biggest Little City in the World”, Shopping 

Malownicze miasto położone nad rzeką Truckee (wypływa z jeziora Tahoe), u podnóża gór Sierra Nevada, słynące z kasyn i dobrej zabawy. Po drodze odwiedzamy Carson City- stolicę Nevady, State Capitol, muzeum Nevady, po czym udajemy się do Virginia City, typowego miasteczka Dzikiego Zachodu, znanego z kręconych tam zdjęć do filmu „Bonanza”. W Reno ruszamy  na kilkugodzinny shopping i, w zależności od Waszych potrzeb, odwiedzamy najciekawsze centra handlowe i sklepy. Nocny przejazd przez centrum i powrót do Lake Tahoe.

Nightlife – What happens in Tahoe, stays in Tahoe

W Lake Tahoe nie chodzi się spać. Po stronie Nevady znajduje się 5 kasyn, a w ich sąsiedztwie kluby nocne, bary, restauracje i knajpki. Wszystko to tętni życiem przez 24 godziny. Zimową porą, po całodniowym szusowaniu z Margaritą w ręku, usiąść do ruletki to nie lada frajda. Lokalne, górskie browary serwują piwo z najwyższej światowej półki, a menu z całego świata zaspokoi z pewnością każdego.

Dzien 9 /  Lake Tahoe, CA – Death Valley NP - Las Vegas, NV

Nie chcę, ale muszę, na pewno wrócę. Tuż o świcie czas ruszać w dalszą podróż, dziś do pokonania mamy dość sporo, bo aż 700 km, a nasz cel to Las Vegas. Jednak po drodze czeka nas mnóstwo atrakcji. Zacznijmy od tego, że na południe będzie nas prowadziła malownicza droga Hwy 395, przejazdem odwiedzimy zjawiskowe Mono Lake u podnóża Yosemite. Przepiękne wschodnie pasmo gór Sierra Nevada i wtulony w nią granitowy szczyt Mount Whitney 4421m (14505 stópn.p.m. Najwyższy szczyt kontynentalnych Stanów Zjednoczonych zaprowadzi Nas do dzikich gorących źródeł Wild Willy’s Hot Springs z panoramicznym widokiem na wzgórza Mammoth Lakes. Następna miejscówka to Death Valley National Park, a w nim: Dante’s View, z którego rozpościera się piękny widok na całą Dolinę Śmierci, Zabriskie Point, Badwater. Są to najniżej położone miejsce w Ameryce Północnej 85,5m poniżej poziomu morza i najwyższą temperaturą powietrza na świecie 56°C.Devil’s Golf Course to ogromny teren składający się z solnych kamieni uformowanych przez wodę i silny wiatr. Podobno tylko szatan mógłby grać tam w golfa. Aż wreszcie Las Vegas i myślę, że nikomu nic więcej tłumaczyć nie trzeba, dolar na środku pustyni, którego nigdy się nie wygrywa. To miasto nigdy nie zasypia, więc i my puścimy się w wir rozpusty z nadzieją, że nazajutrz wszyscy będą gotowi do dalszej drogi.

Dzien 10 /  Las Vegas, NV– Springdale, UT / ZionNP

Po ekscytująco cichej nocy i późnym śniadaniu  czas na regenerację. Dzień na złapanie wiatru w żagle, shopping dla chętnych, na lunch z rodakami z Vegas, dla których spotkanie z nami równa się spotkaniu z ojczyzną. Jeszcze raz rzut okiem na Vegas i ruszamy do Springdale w stanie Utah, na pograniczu Parku Narodowego Zion, gdzie spędzimy najbliższe dwa dni.

Dzień 11 /  Zion National Park

Park Narodowy Zion przez mormońskich osadników zwany Zion – Syjon, co oznaczało miasto idealne i rzeczywiście w Parku jest jak w Raju. Urwiska skalne, wodospady, rzeki.  Zbudowany jest ze skał piaskowcowych, które tworzą płaskie stoliwa, kręte kaniony i malownicze formy skalne przypominające zamki, iglice i wieże. Teren parku rozcięty jest głęboką doliną Rzeki Dziewiczej(Virgin River). Niektórzy mogą być zdziwieni, dlaczego zabieramy Was tam w Styczniu. Owszem możliwości eksploracji są troszkę ograniczone, pogoda może płatać figle, lecz widok kanionu, otaczających go ośnieżonych szczytów, idealna temperatura  na trekking każdemu z Was przypadnie do gustu. Czapka, rękawiczki i ruszamy na 7,5 km hike ku Angels Landing, znajdujący się na wysokości 1765 m n.p.m., z którego rozpościera się bajeczna panorama parku. Przed nami takie atrakcje, jak : Walters Wiggles, Scout Lookout i tu podejmiemy decyzję adekwatną do warunków pogodowych: zdobywamy szczyt Angels Landing czy podążamy mniej wymagającym West RimTrail. Zauroczeni, lekko zmęczeni, w drodze powrotnej udajemy się na coś rozgrzewającego do Bit &Spur Restaurant &Saloon. To był jeden z tych 19 dni „chwilo trwaj”. Sen.

Dzień 12 /  Zion NP – Page,  Arizona

Kolejny dzień w Raju, kolejne urzekające widoki. Dziś trochę  luzu, za to damy popalić aparatom! I tak naszym  hyppie Van-em robimy objazdówkę  po Parku Zion wzdłuż rzeki Virgin River, 10 km trasa, która to za każdym rogiem odsłaniać nam będzie to, co najlepsze zaoferować nam może zachód USA. Na nas już czas, żegna nas niemniej zjawiskowa droga Hwy 9. Te 23 kilometry, które biegną przez serce Parku, mogą się okazać podróżą życia, a to dzięki niesamowitym krajobrazom w kolorze pomarańczy. Ruszamy na wschód do Arizony, gdzie czeka nas nocleg w Page a jutro kolejny dzień pod tytułem „Wow! Gdzie ja jestem?‘’

 

Dzień 13 /  Page, AZ– Antylope Canyon, Horseband, Grand Canyon- Kingman, AZ

Rześki poranek na ochłodę głowy, bo dziś olbrzymia dawka widoków rodem z filmów science fiction. Na początek Antylope Canyon. To chyba jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie dane nam jest odwiedzić w Arizonie. Abstrakcyjne  kształty, przez tysiące lat formowane przez wiatr i wodę w czerwonych skałach, wprawiają w osłupienie. Bajkowe, fenomenalnie oświetlone, niezwykle barwne  przestrzenie wewnątrz skał;  wszystko to bardziej przypomina gigantyczne dzieło sztuki niż wnętrze kanionu. Pozorną, bo przecież powstałą bez udziału człowieka precyzję tych form można porównać tylko z doskonałością komputerowych renderingów 3D. Gra świateł i kolorów „powala na kolana”. Prześliczne, zachwycające, wprost niewiarygodne! Czerwień, żółć, purpura, granat - gra świateł we wszystkich możliwych odcieniach. To wprost niewyobrażalne, aby natura stworzyła coś tak pięknego. Ale to dopiero początek wrażeń na dziś. Następnie udajemy się do Horseshoe Bend. W tym miejscu rzeka Kolorado, płynąca od jeziora Powell obraca się o 270° w malowniczym kanionie “Glen Canyon”, tworząc niepowtarzalny kształt podkowy. Ale to jeszcze nie koniec, bo zwieńczeniem dnia będzie zachód słońca na południowej krawędzi Grand Canyon (SouthRim). Nie da się ukryć, że ta pora dnia zapiera dech w piersiach……. Książkę można napisać, ale na pewno to trzeba zobaczyć na własne oczy. Słoneczko się chowa, my dalej nie wiemy z wrażenia jak, co, gdzie i kiedy.
Ruszamy dalej - 3 h do Kingman, kolacja i sen.

 

 

Dzień 14 /  Kingman, AZ – Joshua Trees NP – San Diego,

Ostatni pustynny chłodny poranek. Szybkie śniadanie i nie marnując czasu, przejazd odcinkiem Road 66 nazywanej Mother Road, która w latach 30. ubiegłego stulecia przeżywała swoją świetność, łącząc Los Angeles i Chicago. Ku oceanowi, dziś czeka nas 350 mil(560 km) przygody z „piaskiem” i jej urokami. W Parku Narodowym drzewa Jozuego, tak Indianie nazwali występującą tu jukę, zobaczymy tereny dwóch olbrzymich pustyń – „wysokiej” pustyni Mojave i „niskiej” pustyni Kolorado, które tu się spotykają. Przejedziemy wszerz tym unikatowym krajobrazem, fascynująca flora i fauna będzie nas zatrzymywać raz po raz na fotę. Z każdym kilometrem coraz bardziej da się odczuć nadoceaniczny klimat. My energii na kolejny dzień nabierzemy, nocując w okolicach San Diego.

 

Dzień 15 /  San Diego, CA

„Wakacje znowu są wakacje, wakacje znowu są ………’’ San Diego – miejscówka hipisów i beztroskiego życia lat 70. Czemu tu się dziwić - średnia roczna temperatura to 22°C i ok. 300 słonecznych dni w roku… „It never rains in Southern California”. Miasto oddalone od Meksyku zaledwie 30 km, dlatego też na każdym kroku spotkamy Latynosa, ich kulturę, budownictwo i przepyszne jedzenie, które to pomimo, że jest pikantne, wpada w nasze Polskie. Domeną San Diego są słoneczne plaże, najlepsze fale do surfingu, bajeczne klify, a na nich przepych i bogactwo. My, nie martwiąc się o styczniowe słońce, zaczynamy czuć wolność, szaleństwo i otaczające nas bogactwo jednego z najbardziej wystawnych zakątków globu. Wypożyczamy rowery, bierzemy plecak, wodę, sunscreen, bikini i ruszamy.  Trzeba pokonać dystans około 13 km, żeby dotrzeć do celu naszej eskapady, do La Jolla – jednego z najdroższych miasteczek w Kalifornii. Po drodze: piaszczyste plaże rodem z amerykańskiego snu, wijące się na wietrze palmy, uśmiechnięci ludzie podążający z deską surfingową ku plaży, ścieżka rowerowa, wzdłuż której rozpościera się kalifornijska architektura „ocean viewhouse”. Mijamy śliczne promenady, mola wtapiające się w błękit oceanu. Kąpiele w oceanie i wypatrywanie wielorybów  to niektóre z atrakcji tej wyprawy. Wracamy, oddajemy rowery i ruszamy zerknąć na muzeum USS Midway - to najdłużej służący lotniskowiec w amerykańskiej armii, po czym udajemy się do Point Loma, a tam stara latarnia z XIX w. jest swego rodzaju ikoną San Diego. Na wzgórzu jest pomnik Cabrillo z portugalską tablicą oraz fantastyczny widok na miasto, punkt obserwacyjny na lotnisko i Downtown. I właśnie centrum to nasza następna miejscówka, po czym nocny przejazd przez zjawiskowy most Coronado, dzielnicę milionerów Coronado. Tyle atrakcji, ale odpocząć też trzeba… Good Nite.

 

 

Dzień 16 / San Diego, CA – Huntington Beach, CA

Ahh to oceaniczne rześkie powietrze, a nasz plan na dziś to Balboa Park- przyroda, muzea, przepiękna architektura, ten park robi wrażenie. Następnie powoli ruszamy w kierunku Los Angeles, krótki postój w starym mieście San Diego. Meldujemy się w hotelu w Huntington Beach i udajemy na plażę, gdzie nasi zaprzyjaźnieni rodacy organizują pożegnalne ognisko plus nasze narodowe pieczenie kiełbasek pod Los Angeles.

Dzień 17 /  Huntington Beach, CA – Los Angeles, CA- Hollywood, CA

Przeczekujemy poranne korki, jedząc śniadanie w jednym z lokalnych American Breakfest.  Ruszamy. A dziś: Los Angeles Downtown  wizyta na zabytkowym dworcu  Union Station, przejazd przez centrum i postój w miejscu, z którego widać nowoczesne ,,skyscrapers”, obiekty kulturalne, sale koncertowe, muzea oraz ratusz. BeverlyHills – przejazd sławną ulicą Sunset Boulevard, w której zakamarkach znajdują się jedne z najdroższych i najpiękniejszych willi na świecie. W Hollywood  spacerujemy hollywoodzką Aleją Gwiazd, w pobliżu ChineseTheatre, gdzie znajdują się odciski dłoni, stóp, autografy i wpisy prawie 200 postaci związanych z Hollywood. Patrzymy na Kodak Theatre, w którym rozdawane są Oskary. Podjeżdżamy  i podchodzimy możliwie najbliżej słynnego napisu HOLLYWOOD. Podziwiamy wieczorne korki Los Angeles i powoli zaczynamy myśleć o pakowaniu i powrocie do kraju. Przed nami Zielona Noc w Kalifornii.

Dzień 18 / Los Angeles, CA / Airport – wylot do Polski

 Czas do odlotu przeznaczymy na shopping, po czym popołudniowy transfer na lotnisko LAX.
Have a nice trip!

 

Dzień 19 /  Powrót...

Przylot do kraju.

Łukasz Szkliniarz. © Tahoe for Life
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione

 

Plan wyprawy , kolejność, czas mogą ulec zmianie z powodu czynników całkowicie niezależnych od nas takich,  jak warunki atmosferyczne, korki i inne nieprzewidziane zdarzenia.

KOSZT: 3900zł+2295$

Cena obejmuje:

– koszty złotówkowe – przelot Kraków/Warszawa – Los Angeles, CA, San Francisco, CA -  Kraków/Warszawa; ubezpieczenie KL, NNW 10000 EU, opiekę doświadczonych pilotów, Łukasz wylatuje i wraca z grupą z Polski; koszty organizacyjne w Polsce;

 

– koszty walutowe –

a)      Opiekę 2 doświadczonych na rynku Amerykańskim pilotów( Łukasz, Maciej), opiekę 4 przewodników(tylko w Lake Tahoe)

b)      11 noclegów na trasie wyprawy ( hotele i pokoje 2 osobowe + american breakfast);

c)       6 noclegów w naszej górskiej chatce w Lake Tahoe ( 4 pokoje/3 łazienki );

d)      Samochód - VAN do naszej dyspozycji przez 18 dni, paliwo

e)      Wstęp do Kanionu Antylopy ( Lower Antylope Canyon)

f)       Wstępy do Parków Narodowych: Death Valley NP, Red Rock Canyon, Zion NP, Grand Canyon NP South Rim, Joshua Tree             NP, Point Loma/San Diego

g)      Wypożyczenie rowerów w San Francisco i San Diego

h)      Opłaty drogowe, mostowe, parkingi, koszty organizacyjne w USA.

Cena nie obejmuje:

Wizy do USA ( 160 $), wyżywienia (ok. 30$/dzień) każdy z nas ma swoje gusta kulinarne, dbając o dobro każdego z Was będziemy starać się spełnić wszelkie zachcianki, wstępu do obiektów poza parkami: muzea, parki miejskie, atrakcji fakultatywnych podczas wyprawy jak: ski pass, wypożyczenie sprzętu zimowego itd. (cennik planowanych atrakcji poniżej), atrakcji dla chętnych; napiwki w restauracjach; wydatki własne

Cennik atrakcji fakultatywnych:*

-  Ski Pass/Lake Tahoe : 3-dniowy 336$, 2-dniowy 266$, 1 dniowy 114$

-  Sprzęt narciarski/ Snowboard: ok. 40 $/ dzień

-  Snowmobile: 2 osobowy 200$/ na ok. 2h czyli po 100$/osoba

ZAPRASZAMY!

Czas i lokalizacja

 

Miejsce: USA
Termin: 12 -30 stycznia 2020 r.

Grupa:  Max. 10 osób

 

O wydarzeniu

Zima na Zachodzie USA jest tak samo fascynująca jak inne pory roku. Wyprawa styczniowa zostanie wam w pamięci na długo. 19 dni i 3000 km, jednego dnia zima, następnego już lato, jednym słowem „all in trip”. Tym razem naszym oczkiem w głowie będzie 6-dniowy pobyt w Lake Tahoe, gdzie raczyć się będziemy białym szaleństwem oraz aktywnością iście zimową. Do tego górska chatka, kominek, dobre wino z Napa Valley i kalifornijski luz. Oczywiście nie zabraknie takich miejscówek jak San Francisco, Los Angeles czy słoneczne San Diego. Odwiedzimy również Parki Narodowe Utah I Arizony, z łagodną temperaturą w sam raz na całodniowy trekking. Zobaczymy Antylope Canyon, Grand Canyon National Park o zachodzie słońca i wiele innych atrakcji. Zatem ruszamy!

1/6
1/7
1/8
logo_nr 10.png
1/17

Jeśli interesują Cię szczegóły wyprawy, zapraszam na: