klnrq6z7at6d1vi7b29iythllr71p5 klnrq6z7at6d1vi7b29iythllr71p5

Duch starej Buchary...

Projekt ma na celu wykonanie dokumentacji fotograficznej (a jeżeli pozwolą środki - także filmowej) starej części Buchary, która bezpowrotnie znika z topografii tego pradawnego miasta, zastępowana niestety swoistym, „turystycznym” wydaniem…

Stare domy burzone są, by wypełnić turystami nowe, "budowane na stare" hotele. Ulice miasta są zabetonowywane a wszędzie migają kolorowe neony...W centrum stoi karawana plastikowych wielbłądów... 

Gdzieś, pośród tego wszystkiego, drzemie ukryty duch starego miasta... Znalazłam go w osobie starego Tadżyka, Pana Mubinjon, w otoczeniu jego przedwiecznego domostwa... z gołębnikiem na dachu i drzewem wyrastającym na dziedzińcu… Domu wypełnionego pamiątkami po znikającej przeszłości i tęsknotą za ludźmi, którzy również odeszli już w przeszłość. Dlaczego warto to udokumentować? dlaczego to takie ważne dla Pana Mubinjon? Tak pisałam o tym miejscu w roku 2015:

W domu jest cicho... Na dziedzińcu wyrasta drzewo, dając miły cień. Na dachu znajduje się gołębnik. Mury budynku są popękane... Część drugiego piętra zawaliła się w trzęsieniu ziemi, w latach 70-tych.

W przeznaczonym dla nas pokoju nie ma łóżek, tylko tradycyjne materace. Poza tym pokój jest pusty. Ze ścian patrzą bogato rzeźbione wnęki. Pan Mubinjon prosi, żeby nic o nie nie opierać, bo kruche i delikatne… listewki się połamią.

Na podłodze jest pełno kurzu, podobnie z materacy unoszą się jego tumany... Niewiele osób tu nocuje… nikt już nie sprząta. Na stoliku „recepcji” leżą gazety. Niemiecka gazeta, sportowa z 1994 roku, pokryta warstwą kurzu, zdaje się leżeć niedbale położona tak 21 lat temu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pan Mubinjon uchodzi za ekscentryka.  Miano to do właściciela domu w jakimś sensie pasuje, ale wydaje się być krzywdzące... Bardziej niż ekscentryczny, jak wielu starszych ludzi, związany jest raczej ze światem, którego już nie ma.

Wspomina życie domu, rodziców pijących herbatę na podcieniach drugiego piętra. Dostojnych gości. Matkę, której portrety wiszą w wielu miejscach – piękną kobietę tadżyckiego pochodzenia, która rządziła nie tylko domem, ale także zajmowała miejsce w rządzie Uzbekistanu. Siostry – podaje mi ich zdjęcie w ramce, mówiąc „finish”... Niestety, nikogo z nich już nie ma…

Dookoła wyrastają hotele, gdzie cena za nocleg jest trzy razy wyższa, za to goście mają śniadanie, czyste łóżka i ciepłą, bieżącą wodę. Stare domy się wyburza, w ich miejsce powstają nowe...

Co jednak dzieje się z duchem starej Buchary? Chowa się w takich miejsca jak Mubinjon, nieubłaganie spychany w zapomnienie…

Pan Mubinjon pokazuje nam wszystkie komnaty domostwa... bogato zdobione meble, ściany z wnękami, obrazy, rzeźbione powały sufitów i dekorowane drzwi. Wszystko leży, stoi w nieładzie, jakby ktoś zostawił to 200 lat temu...

To się jeszcze wyremontuje, to się wyprząta, tylko potrzeba więcej pieniędzy, a teraz nieliczni tu przyjeżdżają. Turyści wolą drogie hotele. Nie powinno tak być, tu wyjdziesz z rana, spojrzysz – Bucharę zobaczysz! tam to już nie to”...

Pan Mubinjon chce uratować swój dom od zapomnienia. Jego głos zapowiadający remonty i naprawy brzmi optymistycznie, Patrząc jednak na jego twarz, widzę ze smutkiem, że niewiele będzie w stanie już zmienić...

Nie wiem, ilu jeszcze ludzi będzie mogło odwiedzić to miejsce, ale zapewne wkrótce podzieli ono los pozostałych.

Pan Mubinjon umrze, dom zburzą, na jego miejscu postawią hotel, z łazienkami i ciepłą wodą.

Wieczorem Mubinjon patrzy w gwieździste niebo... pokazuje na Wenus i Marsa. Czeka, aż wzejdzie księżyc. Dokładnie pokazuje w jakim miejscu nad dachem będzie za parę godzin. Pyta mnie, co myślę o lotach w kosmos, czy jest życie na Marsie? Jest optymistą, według niego za pięć lat ludzie będą w stanie tam dolecieć i sprawdzić. „Rozum ludzki tego nie ogarnie, jak świat jest poukładany!!”.

A co z Bogiem? Czy ja wierzę? On nie wydaje się przekonany... Patrzy w niebo...